… w teatrze, w teatrze, w teatrze
czarodziejskie jest to, na co patrzę.
Gdy się tylko podnosi kurtyna,
To od razu czar działać zaczyna.
W dniu 10 lutego mieliśmy okazję poczuć magię teatru, teatru z prawdziwego zdarzenia. Teatru, w którym scenografia, rekwizyty, światło, muzyka, a przede
wszystkim aktorzy zabierają widownię w niezapomnianą podróż. Bohaterem przedstawienia był okazały, ale bardzo smutny, a nawet możemy rzec pechowy nosorożec. Okazały jak na teatr, bo ta wielkości prawdziwych rozmiarów lalka ożywiona przez dwóch aktorów, poruszała oczami, nosem, a nawet ogonkiem i zdawała się być prawdziwa!
Marzeniem nosorożca, a zarazem jego zmartwieniem było to, że bardzo pragnął nauczyć się latać. No, ale jak, gdy się nie ma skrzydeł? I tak z pomocą przyfrunął wróbel, a nawet samolot, którzy użyczyli mu skrzydeł, jednak na nic to się zdało. Pechowy nosorożec pomimo wielu prób nie zdołał wzbić się w powietrze. Uratowany przez grupę marynarzy zrozumiał, że marzenia należy dobierać stosownie do możliwości i nie ulegać karkołomnym wyzwaniom, niemożliwym do sprostania. Spektakl kończy się pozytywnym przesłaniem o czerpaniu radości z życia i dawaniu jej innym. A kto pocieszył pechowego nosorożca? Zapytajcie dzieci, one znają odpowiedź.