Oto kilka migawek z pierwszego przedszkolnego tygodnia, spędzonego w nowym środowisku.
Wielu z nas najchętniej by tutaj nie wróciło. Najgorsze było poranne rozstanie z mamą, ale dosłownie z mamą. Z tatą szło nam całkiem po męsku, przytulenie, buźka, piąteczka i do sali. W piosence mówi się, że chłopaki nie płaczą, ale naszych, słychać było chyba na pętlę tramwajową, a co ciekawsze, to po cichutku Wam powiem, że za drzwiami też płakały niektóre mamy. Ale jak wszyscy wiemy początki są zawsze trudne. W ciągu dnia było
już całkiem fajnie, zniknęły łzy, pojawił się uśmiech na twarzach, a nasze panie wspaniale umilały nam ten trudny czas. Nawet się nie obejrzymy, a już będą nas pasować na wspaniałych przedszkolaków!